Wzięła pudło i podniosła je. I chwile postała. Sama! Z dużym pudłem. Rozpłynęłam się w zachwycie.
I schodzi z łóżka. Załapała o co chodzi z tym zsuwaniem się i to robi, po czym bije brawo! ;)
Wczoraj oglądaliśmy film na kanapie, znudziło jej się bawienie na kanapie, zeszła i pobiegła do książeczek.
I jest coraz bardziej człowieczkiem, a nie niekumatym dzieckiem. I włosy przestały jej pachnąć niemowlakiem, tylko taką dorosłą panną.
I niedługo będzie rok jak jest z nami. Ludzie, kiedy to minęło?