Mówili, że są koszmarem, że spędzają sen z powiek.
Mówili, że pikuś, że się nie zauważa.
Mówili, że jedynki ok, inne złe.
Mówili, że na odwrót.
Ma 39 gorączki, rozłożyła się na wizycie u Babci i Dziadka i jest piskuś. I ma biegunkę. Więc w sumie nie było pewne, czy zęby, czy wirus, czy co. Ale raczej zęby. Badania na wszelki wypadek ma zrobione.
Wisi na cycu, odmawia jedzenia innych rzeczy. Ciężko stwierdzić, czy ona jest bardziej wykończona, czy mama. Mama na zwolnieniu w każdym razie. A córa - nawet sama zaczęła syropek panadolowy zajadać