Polityka prorodzinna i te sprawy.
Spaceruję ze znajomą mamą. Opowiada o swojej znajomej w ciąży, która w końcu poszła powiedzieć szefowi. Usłyszała:
“ale niech pani nie myśli, że będzie miejsce czekać, jak znajdę kogoś, to już zostanie”, po zastanowieniu:
“ale jak nie będzie pani kombinować i na zwolnienia chodzić, to pomyślę”
Pierwsze na co ma się ochotę po czymś takim, to pójście na l4, powrót potem na niepełny etat, lub w ogóle wychowawczy.
Co a ludzie. Sama znajoma do pracy nie wraca, bo wie, że szef chce ją zwolnić. Jest więc na wychowawczym. Smutne