I mam już swoich ulubieńców w kwestii wiązań. Chuście wierna jestem jednej, choć co jakiś czas kuszą inne wyglądem. Może kiedyś sprawię sobie krótszą, bo rozmiar 4,6 na Tomka jest ok, ale ja muszę się owijać.
Od niedawna testuję też MeiTaia i w końcu młodą usadowiłam na plecach.
A co lubię?
Kocham miłością wielką kieszonkę: TAKĄ
Lubię się wiązać kangurkiem na biodrze: TAK
Za nic za to nie wychodzi mi kangurek z przodu, więc sprawę olałam
Tak średnio lubię 2X - wygodne, bo wiąże się w domu, potem tylko wkłada, wyjmuje dziecko, ale tu właśnie najboleśniej czuję że chusta na mnie za dłuuuga. Przy kieszonce szukam miejsc czystych do wiązania, lub biorę nosidło. X jest ponoć tylko do dociągnięcia. Ale jak chcę porządnie dociągnąć, to końce chusty majtają się mi po ziemi. Tomkowi zresztą 2x wychodzi ładniej. A instrukcja TU
Mietek z przodu jest trywialny, ale wkleję TAKIE
Na plecy nie wrzucałam, ale zrobiłam przesuwanie z boku na plecy - wykańczałam po prostu w pasie a nie węzłem tybetańskim, ale wszystko przede mną. TAK
Plecaki w chuście mi idą słabo. Z pomocą Tomka zawiązałam TAKI i będę go ćwiczyć, bo mi się wydaje stabilniejszy niż plecak prosty, np. TEN. Będę jeszcze trenować TAK
Chyba, że się w ogóle na nosidła przeniosę :P Choć raczej nie. Na dłuższy spacer to chusta niezastąpiona mi się wydaje. Ciekawe czy na cięższe dziecię też.