Laura pełza do tyłu, dostrzega koty i koniecznie chce je łapać. Koty chcą być łapane nieco mniej i ewakuują się poza jej zasięg. Oczywiście Lauron wtedy się wścieka i krzyczy. Wesoło.
Załapała o co chodzi z nocnikiem. Nie może załapać o co chodzi z jedzeniem. Bawienie łyżeczką, branie jedzenia do buzi ok, ale przełykanie? Zapomnijcie rodzice! Dzielnie walczymy.
Niczym magikowie kombinujemy też z proporcjami bebilon pepti i moje mleko. Laktator to narzedzie szatana bowiem jest i tyle.
Spotkalismy sie tez z opiekunką. Jejuniu. Spacerujemy w chuście. Młoda nawet chyba nie wie, że są mrozy.
Jutro szczepienie, ważenie, mierzenie. Ciekawa jestem.
Alergia nadal :(
To tyle w telegraficznym skrócie. Czasu nie mam.